Makao – potrzebne wsparcie!

18 Wrz
6
16

Aktualizacja

Niestety stan psychiczny Makao okazał się dużo gorszy niż sądziliśmy. Jego doświadczenia i koszmar, który zgotował mu człowiek odbiły na Makao ogromne piętno. Pies bardzo się boi, nie chce kontaktu z człowiekiem, stara się człowieka odstraszyć od siebie. Sytuacja jest o tyle bardzo poważna, że Makao musi codziennie przyjmować leki, wiec w pewnym zakresie współpracować z opiekunem musi.

Dla dobra Makao zapadła decyzja, że pies wyjedzie do naszego specjalisty i zoopsychologa Pawła Łuniewskiego do hotelu na Śląsk. To jedyna szansa dla Makao, aby znaleźć dom musi przekonać się, że ludzie nie są źli i nauczyć się im zaufać.
Osobą która może mu to najlepiej pokazać jest właśnie Paweł. To nie tylko walka o komfort Makao, to walka o jego życie.

Koszt utrzymania Makao w hotelu z pracą to 550 zł miesięcznie. Bardzo potrzebujemy wsparcia finansowego na pomoc Makao. Przed nim też kolejne badania i dalsze leczenie.

Wpłać dowolną kwotę: 17,50, 33 lub 50 PLN i kup Makao dzień lub więcej w hotelu.

Uratuj mu życie!

Wpisz dowolną kwotę
Poniedziałek, 20 sierpnia

Makao z dnia na dzień czuje się lepiej, dogaduje się z psami i ignoruje koty. Stara się wkraść w serce naszej Wolontariuszki Kingi, aby zabrała go do siebie do domu tymczasowego.

Trzymamy kciuki za Makao…i za Kingę.

Poniedziałek, 16 lipca

Nie wyobrażamy sobie jaką gehennę przeszedł Makao. Na RTG stawów biodrowych widać stare (już zrośnięte) złamanie miednicy. Badanie kardiologiczne, USG jamy brzusznej i okolicy odbytu na szczęście nie wykazały zmian. Choć Makao ma zaledwie ok. 3 lat jego stawy wyglądają, jakby był o wiele starszy. Skrajne zaniedbanie, niedożywienie, izolacja i okrucieństwo człowieka sprawiły, że ciało i psychika tego psa są w strasznym stanie. Makao przesadnie reaguje na wszelkie zabiegi. Od podchodzącego do niego człowieka nie spodziewa się niczego dobrego. Kontynuacja leczenia, odbudowanie masy mięśniowej, odżywienie to zaledwie początek jego powrotu do zdrowia. Pies wciąż otrzymuje sterydy i leki przeciwbólowe. Powoli zaczyna chodzić. Leczenie duszy potrwa znacznie dłużej.

Bardzo prosimy o wsparcie na sfinansowanie pomocy Makao.

Środa, 11 lipca

Z Makao jest źle. Nie wiemy nawet od czego zacząć. Psiak ma zwyrodnienia stawów łokciowych i kolanowych, zwapnienia w przebiegu mięśni, anemię, niedoczynność tarczycy, zaniki mięśniowe. Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, czy zmiany na łapach to wynik skrajnego zaniedbania (poparzeń), czy też pęcherzycy liściastej (choroba autoimmunologiczna), która będzie wykluczana w dalszej diagnostyce. Bardzo bolesny tył wymaga RTG stawów biodrowych, które – być może uda się wykonać w weekend. Na piątek natomiast planowane są USG jamy brzusznej (oraz okolicy odbytu) i echo serca. Diagnostyka trwa, ale niestety niczego nie da się tu przyspieszyć. Walczymy. Jeszcze mamy nadzieję, ale stan Makao jest tak fatalny, że musimy liczyć się z najgorszym. Umęczony, drażliwy, przerażony, zmęczony życiem pies. Dostaje mnóstwo leków, w tym bardzo silne środki przeciwbólowe. To wszystko zrobił mu człowiek. Walcz Makao! Walcz!

Koszty pomocy Makao są ogromne. Bardzo prosimy o wsparcie finansowe. Póki jest nadzieja – walka trwa.

Piątek, 6 lipca

Wczoraj w godzinach wieczornych nasza wolontariuszka pojechała do siedlec po psa, stan psa zaskoczył nawet osobę, która od wielu lat współpracuje z fundacją i wiele cierpienia psiego widziała. Pies ma poodparzane i opuchnięte łapy, (prawdopodobnie od jakiegoś środka chemicznego lub wyjątkowo długiego stania w odchodach) co uniemożliwia mu poruszanie się i sprawia ogromny ból. Bardzo bolesnego guza przy odbycie oraz podejrzenie uszkodzenia kręgosłupa. Stara się wstawać ale nie może, stara się cieszyć ale nie ma jak, może tylko patrzeć i cierpieć. Walka o jego życie się rozpoczęłą, Dołącz do niej.

Środa, 4 lipca

Jutro (05.07) przyjedzie do nas pies z interwencji. Już czeka na niego miejsce w klinice.

Ma ok 3 lata. Głodzony, bity. Sierść posklejana w dredy. Przypuszczalne z powodu zagłodzenia ma zanik mięśni, nie wstaje na tylne łapy. Z relacji sąsiadów wynika, że ogon odpadł, bo gnił od odchodów w których pies leżał. Właścicielka, ok 60 letnia, samotna Pani nadużywająca alkoholu, podawała psu leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, bo zwierzę wyło z głodu i bólu. Nigdy nie był diagnozowany ani szczepiony. Pani chciała go uśpić. Nie udało się, więc prawdopodobnie postanowiła go zagłodzić. Pies nie wychodził na spacery od tygodnia albo i więcej. Tyle wiemy.

Pies potrzebuje pełnej diagnostyki.  Brak słów. Brak sił. Tylko człowiek tak krzywdzi. Tylko Człowiek może pomóc. Prosimy więc o pomoc.

Kategoria Aktualności
Top