Mieszkańcy Azylu

Wróć do azylu

Boszka

Od ponad roku walczymy ze schorzeniem – rzekomy rak strzałki. Choroba zajęła cztery nogi, a jej postęp może uniemożliwić Boszce chodzenie i w konsekwencji doprowadzić do śmierci.
Do tej pory, nie szczędząc środków, zaleczaliśmy chorobę, ale dzisiaj jest olbrzymia szansa na pełne wyleczenie! Pojawiła się klinika, która może przeprowadzić złożone, trudne i wymagające leczenie.

Wesprzyj sfinansowanie leczenia Boszki w klinice!

Wpisz dowolną kwotę

Boszka trafiła pod naszą opiekę w 2017 roku z targu w Skaryszewie, gdzie handlarz zapowiedział nam, że klacz „jest głupia i nie podaje nóg”. Szybko okazało się, czemu klacz nóg nie podaje –uciekała i starała się zniknąć, kiedy tylko pojawiał się w jego otoczeniu człowiek, który niósł coś, co przypominało kij. Musiała więc być bardzo bita. Po długiej pracy udało nam się zaskarbić jej zaufanie – teraz Boszka podchodzi do człowieka pierwsza z całego stada koni. Jest ufną, spokojną, wrażliwą klaczą. Została też zastępczą matką dla osieroconego źrebaka Ptysia, który uczy się od niej, jak być prawdziwym koniem…

Niestety los Boszki nie oszczędza. Po tym, jak do nas trafiła, szybko okazało się, że jest bardzo chora. Cierpi na schorzenie zwane rzekomym rakiem strzałki. Jest to choroba dość powszechna u zaniedbywanych koni, ale u Boszki przybrała formę ekstremalną – zwykle obejmuje jedną albo dwie nogi; Boszka ma chore cztery.

Nie dla każdego jest oczywiste, że nawet jedna chora noga u konia to dużo większa tragedia niż chora noga np. u psa. Koń jest zwierzęciem uciekającym i bieganie należy do jego podstawowych instynktów. O ile w sytuacji skrajnej psią łapę można amputować i pies jest w stanie przystosować się do życia bez niej, niemal nie zauważając swojego kalectwa, to u konia taki proceder jest niemożliwy. Raz, że jest to zwierzę bardzo ciężkie, u którego ciężar ciała musi rozkładać się na cztery nogi; dwa – koń, który nie może biegać i uciekać – cierpi fizycznie i psychicznie, bo jest to wbrew jego podstawowemu instynktowi.

Od roku robimy co w naszej mocy, żeby nie tylko zaleczyć nogi Boszki, ale i zapewnić jej maksymalny komfort psychiczny. Niestety nie mamy złudzeń – bez operacji wszystkich czterech nóg Boszka umrze. Najprawdopodobniej trzeba będzie ją uśpić, żeby oszczędzić jej ogromnego cierpienia.

Pojawiła się szansa – znaleźliśmy klinikę, która podejmie się trudnej operacji, a potem skomplikowanego leczenia (m.in. podwieszenia konia na pasach, aby podtrzymywać jego ciężar, kiedy nogi nie są w stanie tego zrobić). To już nie zaleczanie – to szansa na całkowite wyleczenie klaczy!!!

Koszt tego leczenia jest ogromny. Nie mamy tych pieniędzy. Dlatego prosimy naszych Darczyńców o wsparcie. Sprawą oczywistą dla nas jest, że Boszkę należy leczyć. To nie jest wybór między wyleczeniem, a życiem w nieco mniejszym komforcie. To wybór między życiem, a cierpieniem i śmiercią.

Trudno nam sobie wyobrazić, że Boszki może w naszym stadzie zabraknąć. Jest nie tylko wrażliwym stworzeniem, zastępczą matką dla już raz osieroconego Ptysia. Jest naszą przyjaciółką… i melomanką. Bardzo lubi na przykład Męskie Granie. Naprawdę!

Prosimy o ratunek dla Boszki.

Fundacja Zwierzeca Polana

89 2030 0045 1110 0000 0373 2130

Tytułem: Boszka

Dane

  • Fotograf: Paweł Łuniewski
  • Kontak: Bully Eye/ Psie Migawki
  • Fundacja Zwierzęca Polana

Top